Wyniosłe

Wyniosłe
Ogniem płoną w mętności oddechów
Stroszą się mrozem ludzkich uśmiechów
Tatry o zachodzie słońca
Purpurą zakwitłe                                      
Ich oczy przenikłe
Spozierają na nas
Którzy wchodzimy ku ich ostrej wieży
Bo czasem naiwnie kochamy nie żyć

Wyniosłe 
Nieba ciemnieją nad górami
Oblekłe w gwiazd białawe strugi
Zgrzyt zmierzchu dyszy pod rakami
Ciągnąc grzędą złote smugi
I miliardy ciał się błyska wśród niedzielnej pojezierzy
Wtedy myślę czemu człowiek taką gwiazdą może nie być?
Patrzałby z zachwytu
Na te turnie oszalałe 
Dmiąc w kolebę martwych bytów
Byłby tak jak Tatry białe

Wyniosłe                              
Żałobnym marszem Na Dwa Czekany
Stroszą się mrozem granitowe ściany
Pozwól, że tu stanę
Nim horyzont trzymam w dłoni
Nim świt zmierzchu nie przegonił
A one wciąż spozierają na nas
Którzy wchodzimy ku ich ostrej wieży
Bo czasem naiwnie kochamy nie żyć...


22 stycznia 2017 roku, Kozi Wierch

5 komentarzy:

  1. Można sobie wyobrazić, że człowiek jest,w górach. Niezłe:) ja fanką poezji nie jestem, ale coś we mnie ten wiersz poruszył:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna pasja, kiedyś jak byłem o 50 kg młodszy to też krążyliśmy po górach.Ale teraz to 50 kroków ( po płaskim) wystarcza ;) pozdr, życzę wytrwałości
    bm
    ...........................
    https://bigmarkk.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Największa pasja spośród kilku innych w moim przypadku :)
      Dziękuję,wytrwałości nigdy za wiele.
      Śledzę też Pana blog i właśnie trafiłam na przyjemny wątek gór (Wietnam) . Coś dla mnie.

      Usuń

Copyright © 2014 Skazana na gór dożywocie , Blogger