Góry i Ludzie - Cała prawda

Na przestrzeni ostatnich lat Tatrami zawładnęła rażąca plaga rentgenu. Zjawisko to staje się o tyle niebezpieczne, że kto zostanie raz prześwietlony, zaczyna prześwietlać innych. W tym celu turysta rezygnuje z pełnego oddania się pasji i poświęca swój cenny czas na czcze cele. Uruchamia i wytrzeszcza okrąglutkie gałki, w wyniku czego w jego mózgu zachodzi proces myślowy, przesłany światu za pomocą strun głosowych, tudzież palców, rytmicznie uderzających o klawiaturę.

Pozwoliłam sobie narysować zjawisko ''rentgenu'', za pomocą komiksu sytuacyjnego. :D



Rentgen dzieli się na kilka kategorii.

1. Wróżbiarstwo.
''Ubrał tanie buty. Zaraz się rozlecą. Kurtkę też ma chyba po babci.''
''Z takim brakiem pokory, nie wróżę mu długiego życia w górach.''
''Patrz, jak on koślawo te kije trzyma. Zaraz trzeba będzie wzywać TOPR.''

2. Nieomylność.
''Pyta, czy tędy droga. Niedzielny turysta.''
''Ty Buraku! Zgniotłeś butem krokusa! Wynocha z Chochołowskiej!''
''Powinien zapłacić 20 tysięcy za akcję ratunkową! Nikt mu po helikopter dzwonić nie kazał.''

3. Zazdrość.
 ''Patrz Bożenka, tamten to ma pewnie kasy... się wyszpeił''
 ''Idzie na piechotę, debil. Ha ha. A my sobie wjedziemy!''
 ''Zrobiłem dziś piękne zdjęcie krokusów. - Przecież prawdziwi Ludzie Gór nie chodzą na krokusy! Od dziś z Tobą nie gadam!''

4. Narcyzm.
''Jak on może pytać na forum o tak oczywiste sprawy? Przecież powinien wszystko wiedzieć od razu, tak, jak my.''
''Ja to zrobiłem dziś Mięgusza. A Ty? Doszedłeś chociaż nad Morskie?''
''Widziałeś tych Januszy w dolinach? My to prawdziwie góry łoimy, nie to, co oni!''

5. Życzliwość
''Słyszałeś, że zleciał paralotnią z Rysów? - Tak. I zapłacił mandat. Dobrze mu tak!''
''Tatry powinny być dostępne tylko dla wybranych a TOPR powinien ratować tylko tych, których mam życzenie, by ratował. W końcu TOPR to nie taksówka.''
''Słyszałaś, że wczoraj taternik odpadł od ściany? - Mieciu, przecież nie musiał się tam pchać. Sam sobie śmierci szukał. Typ Niepokorny. Dobrze mu tak.''

Przeglądam strony górskie, a tu masz - znów afera. O co tym razem? Jakiś facet dodał zdjęcie znad Stawu w ulubionej czapce z daszkiem. Dlaczego nie miał innej czapki, skoro jedyną słuszną czapką jest ta od Salewy lub BD? Mógł nawet od biedy kask założyć, żeby wyglądać bardziej profesjonalnie. Litości! Po co tacy ludzie wychodzą w góry? Jeszcze ma słuchawki w uszach, zamiast wsłuchiwać się w szum potoku. Czemu strażnicy śpią? Mandat takiemu! To brak pokory wobec majestatu gór!!!

DOŚĆ.

Gdy czyta się podobne historie, po prostu ręka sama pisze adekwatny komentarz. Niestety czyni to wcześniej, nim rozum skalkuluje opłacalność tego posunięcia. To dyskusje, których logika czasem graniczy z absurdem.
Wszyscy przynależący do grup, zaciskamy się w jednym wielkim, nieustannie toczącym kręgu sporów i racji, nawet jeśli nie bierzemy czynnego udziału w dyskusjach, a przyjmujemy jedynie rolę postronnego obserwatora.

Tutaj chyba mamy kluczową odpowiedz, skąd bierze się tak duża rozbieżność między górami DZIŚ a górami KIEDYŚ. Doba internetu pozwala na szeroki wachlarz możliwości, począwszy od dowiedzenia się w przeciągu jednego dnia, jak winien wyglądać wspinacz i oszpejenie po uszy, by być jego odbiciem, bez związku z czynnościami, jakie zamierza się wykonywać w terenie, a skończywszy na rozpoznaniu, z czego polewają poszczególne grupy działające w górach i przybranie adekwatnej pozy prześmiewczej, wkupiającej w ich szeregi.
Tym sposobem w dzisiejszych czasach ''wspinaczem'' zostaje się w dwa dni. Wystarczy zanurkować w sieci i przejść się z dziabą do Kościeliskiej, a potem na forum obśmiać tych, którzy na taki spacer nie zainwestowali w wysokiej jakości strój czy butle z tlenem.
W następstwie tychże czynności prześmiewca sam z czasem zostaje wyśmiany i obdarzony tą samą miarą, którą zmierzył innych.

Nie mam porównania, jak Xdziesiąt lat temu funkcjonowało środowisko górskie, bo zbyt krótko czuję zapach życia, ale wielu starszych i mądrzejszych ode mnie wspomina góry jako braterską przygodę. Ponoć cieszyli się wtedy na widok każdego człowieka, spotkanego w górach, niezależnie, w co był ubrany i co planował. Cóż takiego wydarzyło się przez te kilka dekad, że dziś miast cieszyć się na widok ludzi, wędrujących szlakiem, burzymy się?


Tatry są teraz miejscem rywalizacji, ale nie tej zdrowej, potrzebnej, jak to bywało wcześniej. Teraz rywalizacja nabiera nowego znaczenia i nie dotyczy bynajmniej osiągnięć w skale. Teraz rywalizuje się o lepszy plecak, o droższą kurtkę, o większą wiedzę, o jedyną słuszną rację. Gdy ktoś zadaje zbyt oczywiste pytania, zostaje wykpiony. Pożądane są osobistości z wiedzą urodzone, a najlepiej od razu biorące czynny udział w zaawansowanej turystyce bądz wspinie.
Spotkałam się nawet ze stwierdzeniem, że jedynie Ci, którzy uprawiają turystykę lub wspinaczkę zimową wiedzą cokolwiek o górach. Absurd.

Wnioski z ostatnich trzech lat śledzenia życia na forach:
Rok 2015 był rokiem podziału ze względu na poglądy polityczne i religijne.
Rok 2016 był strażnikiem klapek w drodze do Morskiego.
Rok 2017 rozpoczął się kategoryzowaniem na tych, którzy idą oglądać krokusy w Chochołowskiej i na tych, którzy tego hańbiącego czynu nigdy się nie dopuszczą.

Rozwiązanie wydaje się tak oczywiste... zamknąć internety i robić swoje. Chociaż realizacja czasem okazuje się trudniejsza, niż postanowienie. Przywykliśmy do tego, że wszystko dziś mamy podane na tacy: dokładne opisy tras, przez co rzadziej zaglądamy w mapy, ilość kwiatków w dolinie, ilość osób na konkretnym wierzchołku a nawet ich zadowolenie, bądz frustrację.

Dzielę to środowisko tylko na dwie kategorie:
Jedni to Ci, którzy żyją ocenianiem innych, dowartościowując tym samym siebie. Najczęściej więcej wspólnego mają z hejtem, niż z górami.
Drudzy to Ci, od których czuć prawdziwego ducha, nasiąkniętego życzliwością i dobrą radą. Emanują pasją i przychylnością.

Czasem uciekam. Lubię uciekać. Lubię się zaszywać. Natura uspokaja i oddala wszystkie impulsy, jakie wnosi w moją codzienność natłok informacji. To nie jest tak, że obcując z nią i zażywając wyciszenia na jej łonie jest się całkowicie samotnym.
Na szczęście w górach często spotykać można tez osoby, z którymi po prostu chce się przebywać.


Przecież jedno nad nami niebo, a na nim jedno wschodzi słońce. Jednaka pod naszymi stopami ziemia i jednakie prawo do stąpania po niej. Jednaka chęć przeżycia czegoś tylko dla siebie. Jednakie narcystyczne poczucie spełnienia, podczas przekraczania ostatniej pochyłej w drodze na szczyt.
Jesteśmy tylko i aż ludzmi. Szkoda, że tak rzadko mamy odwagę o tym mówić.
Cieszmy się z wszystkiego, co pobudza nasze zmysły do widzenia szerszego horyzontu, z wszystkich problemów zstępujących z naszego wnętrza wraz z porywami górskiego wiatru.
Pozwólmy też innym cieszyć się ich wolnością, objawianą w różnoraki sposób - czasem zupełnie niepodobny naszemu.
Nie mam na myśli oczywiście akceptacji skrajności, gdzie ktoś celowo dewastuje przyrodę, śmiecąc czy kreśląc bohomazy po skałach, wychodzi w góry bez rozeznania własnych możliwości, narażając swoje i innych życie, czy całkowicie nadwyręża istotę przebywania tam.

Lubię czasem wyjść, siąść nieopodal schroniska i gapić się na ludzi, co z gór schodzą. Potem wszyscy zsiadają się na jednej podłodze i śpiewają te samą piosenkę. W schronisku rozbrzmiewają gitary, a za oknami wschodzą pierwsze gwiazdy. Z jednej kuchni polowej parzą wrzątek, jednakimi kocami okrywają zmarznięte stopy. Z jednego kielonka chlapną nalewki na rozgrzanie i w jednym kranie obmyją o poranku spuchnięte powieki.
W górach często spotyka się ludzi, których imion się nie zna, ale twarze pamięta do końca życia. To dobre twarze z wyrysowaną historią, trudem wędrówki i wspinaczki, radością życia i niezłomnością charakteru. Wiele w nich pogody i wiele samotności.
Właśnie takim chciałabym zapamiętać ów świat i wspominać jego klimat za kolejne czterdzieści lat.

''Góry to ludzie, którzy je niosą w plecaku
Ludzie są jak góry, które noszą w sobie...
Gdzie oczy poniosą wędrujemy szlakiem
A u celu i tak czeka drugi człowiek...''


Na koniec krótkie muzyczne przesłanie:

Góry i ludzie - DOZP - kliknij

PS: TEKST NIE TYCZY SIĘ KRYTYKI KONSTRUKTYWNEJ I SŁUSZNEJ.

36 komentarzy:

  1. Jeśli przeczytam jeszcze jeden Twój tekst to się w Tobie zakocham. Zwyczajnie z głowy mi to wyjełaś. Dlatego też dziś siedzę i planuję Rumunię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rumunia mi się marzy latem. Pozdrawiam i dobrego wyjazdu życzę. ;)

      Usuń
    2. Choruję od kilku lat na Rumunię i Ukrainę i ciągle nie mam ekipy na taki wypad.

      Usuń
    3. Jak będę się kiedyś szykowała na Rumunię to na pewno szepnę słówko na blogu, bo zdaje się , że też będę musiała szukać po świecie ekipy na wypad :)

      Usuń
    4. A ja choruję na Gruzję. Ale z drugiej strony ... wystarczy krótki, 2 godzinny wypadzik gdzieś na najbliższy Lipowski Groń i gęba mi się śmieje. Życzę dobrych dróg. Podoba mi się artykuł. Ale przyznam, że mało na forach siedzę, a może raczej patrzę tam gdzie dobrze się patrzy. Aż się zdumiałam, bo większość górskich szaleńców jakich znam to poczciwcy, bez szpanu. Takich życzę na szlakach. :) A i radzę się uśmiechać do spotkanych po drodze, a pozdrowić czasem. Łacno wtedy poznać kto kim. Swoją drogą, coraz częściej to ludzi dziwi. A mnie dziwi, że może.

      Usuń
    5. LadyC, też lubię krótkie wypady w niskie. Przeważnie to właśnie tam najlepiej odpoczywam. Też spotkałam się ze zdziwieniem na pozdrowienie, ale przymrużam na to oko. Ważne by człowiek człowiekowi był człowiekiem - nie tylko w górach, ale i w sieci. :)

      Usuń
  2. Nie da się podnieść kciuka, ale gdyby się dało to bym podniósł. A może po staremu, po prostu dzięki za taki tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja spróbuję na innych spojrzeć przychylniejszym okiem, świata to pewnie nie zmieni ... ale umrę z czystym sumieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gory kojarzą mi sie z ludzmi którzy maja pasje, zajawę na naturę. Z ludzmi którzy mijając Cię na szlaku pozdrawiają i życzą udanej wycieczki. Z takimi, którzy pomagają sobie wzajemnie. Słowo "Janusze" obecnie w gorach nabiera innego wymiaru, bo przecież on ma buty za 1200 zł, a w takich za 100 zł nie ma wstępu na Rysy. Pozdrawiam Japko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ludzie często mylą turystykę ze wspinem. Żeby wchodzić na szczyty dostępne szlakiem (gdzie w założeniu nie trzeba być przygotowanym jak na wyjście drogą trudniejszą technicznie), nie trzeba wcale inwestować w nie wiadomo co. Wystarczy, żeby miały dobry vibram. Buty techniczne warto zakupić wtedy, gdy uprawia się turystykę zimową lub wspinaczkę albo bardzo często przebywa się w górach więc zamienniki mogłyby się szybciej ''zajechać''. Wtedy one przynajmniej znajdują faktyczne zastosowanie, wpływają na komfort a tym samym bezpieczeństwo. Jeśli jednak preferuje się wędrówkę szlakami turystycznymi nie ma potrzeby na takie inwestycje, które wcale tanie nie są. Ja, póki nie zabrałam się za inne rzeczy, to sama używałam zwykłych trekingowych, a gdy miałam 11 lat i poszłam pierwszy raz w Tatry, na nogach miałam trampki i jakoś z tym żyję. :) Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Ja kupilam sobie salewy, vibram oczywiscie maja i jesli chodzi o przyczepnosc do golych kamieni czy skaly wcale mnie nie powalaja. Znacznie bezpieczniej czulam sie pod tym wzgledem w zwyklych lidlowskich adidasach za 69 zl. Nie slizgaly sie nawet po mokrej skale i najchetniej te podeszwy bym od nich oderwala i przytwierdzila to tych salew :)/ E.

      Usuń
  5. ''Góry to ludzie, którzy je niosą w plecaku
    Ludzie są jak góry, które noszą w sobie...
    Gdzie oczy poniosą wędrujemy szlakiem
    A u celu i tak czeka drugi człowiek...''

    Piękny cytat, podział jak najbardziej adekwatny, ale tak też jest w życiu, gdybym miał zbierać na sprzęt, to pewnie jeszcze chwilę musiałbym poczekać na swoje pierwsze szczyty, a tak to w tych jeansach czy też zwykłych spodniach i zwykłych adidasach dało się gdzieś iść, dobre buty i raki kupiłem dopiero w tym zimowym sezonie, ale też takie to życie jest, gdy teraz mnie stać na sprzęt, to niestety czasu zdecydowanie mniej, ilu ludzi mniej bym poznał gdybym się sugerował opiniami, a tak to można było wziąć plecaczek ~20 litrów dopiąć paskiem śpiwór i karimatę, ruszyć na szlak i się nie przejmować tym, że ktoś ma lepsze buty, plecak, czy też że ktoś idzie w sukience na MoKo (mi to nie przeszkadza, taki szlak jak ten asfalt na MoKo też jest potrzebny).

    Czołem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed laty chodziłam ''wystrojona'' w byle co , bo też nie chciałam inwestować w pasję, która, (jak wtenczas ówcześni znajomi twierdzili), pewnie mi minie i znów będę ''normalna''. :D
      Nie minęło. Przyjęło za to wielkich wymiarów. Więc i ja w końcu zakupiłam sprzęt i zajęłam się tym, co zawsze chciałam w życiu robić.

      Gdybym ja przejmowała się opinią, to pewnie nigdy nie wyszłabym w góry. Tacy ludzie mnie otaczali. A ja, podobnie, jak Ty, zarzuciłam stary plecaczek z popsutym zamkiem na ramię, podpięłam karimatę, śpiwór i schodziłam w ten sposób szlaki.

      Dopiero, gdy poprzeczka wzrosła, a ja wiedziałam już na pewno, że nie zrezygnuję z gór, zaopatrzyłam się w rzeczy ful profeszyn. ;)

      Usuń
    2. PS: Cytat z piosenki NA BANI - Wędrujemy. Moje klimaty górsko-muzyczne. ;)

      Usuń
    3. Moze nie zaraz ful profeszyn, ale mimo wszystko nawet na poziomie amatorskim lepiej miec jakies ubranie ktore nie chlonie wody, bo w przemoczonym szybciej sie czlowiek wychladza i jak nie daj Boze zlapie go na wysokosci 2000+... Jesli chodzi o kurtke to jedyna, ktora mnie daje pod tym wzgledem poczucie bezpieczenstwa jest ta smieszna workowa peleryna z trojkatnym kapturem za 5 zeta. Obila mi sie o oczy historia dziewczyny ktora kupila sobie kurtke z Mammuta za ponad 2000 PLN a gdy rozpetala sie burza w Tatrach to zmokla jak wszyscy i woda wlala jej sie nawet za kolnierz.

      Usuń
  6. pomyśl sama..kto kiedyś chodził w góry a kto chodzi teraz odpowiedz przyjdzie sama..

    OdpowiedzUsuń
  7. Super tekst. Jak zaczynałam przygodę z górami w harcerstwie w latach 90. To na wyprawę człowiek był ubrany w mundur buty harcerki w zimę getry a nie stuptuty, skarpety wełniane i sweter góralski. A ten ostatni lubię nawet teraz w loto, założyć i powspominać te czasy. Już nie wspomnę jak się obcinało korki by mieć buty wspinaczkowe. I ta życzliwość. Pozdrawiam serdecznie. Paweł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4 dni temu jak byłam, szłam na Giewont i widziałam jak ludzie, ktorzy raczej jezdza w góry od swieta, walczyli bez rakow i w bardziej pochylych miejscach sie slizgali. Nie patrze z politowaniem, szlaki byly bardziej ośnieżone niz oblodzone i jak by ktos sie uparl dalby rade. Ale sama zakladam raki bardzo szybko bo bez nich po prostu sie slizgam (w salewach, zeby nie bylo) nawet w niezbyt pochylym miejscu i nawet po sniegu. /E.

      Usuń
    2. Paweł , właśnie takie opowieści, jak Twoja potwierdzają to, co napisałam wyżej. Dzięki za wspomnienie gór z lat 90. Życzyłabym sobie więcej takich wspomnień! :)

      E. - Myślę, że obecnie temat bezpieczeństwa i sprzętu zimowego jest bardzo nagłośniony i Ci ludzie mają świadomość, że w warunkach zimowych podstawowy sprzęt jest konieczny. O ile góry latem są , myślę, dla każdego sprawnego człowieka dostępne, tu gdzie wiodą szlaki. O tyle zimą to całkiem inna bajka. Brak przygotowania lub umiejętności wykorzystania posiadanego sprzetu jest najczęstszym powodem wypadków.

      Usuń
  8. Generalnie społeczeństwo nasze jest obecnie mocno podzielone na wielu płaszczyznach: ideologicznych, materialnych, światopoglądowych itd. Przedstawiciele rządu i hierarchowie Kościoła niestety podsycają i wzmacniają te podziały. Po ceprostradach chodzi cały przekrój społeczeństwa więc i tu dochodzi do ścierania się przeciwstawnych i całkowicie wykluczających się wizji rzeczywistości i funkcjonowania świata. A że dziś każdy może sobie coś w necie naskrobać, stąd wyrazy tego niezrozumienia drugiej osoby, nieraz pisane bardzo dosadnym i obraźliwym językiem.
    Obecnie (w Tatrach) jedynie w rejonach bez udogodnień szlakowych i baz gastro-hotelowych, lub skrajnie poza sezonem - czyli generalnie tam gdzie pustki, można poczuć klimat gór lat powojennych i ówczesne pozytywne nastawienie do siebie ludzi.
    BTW obecnie dużo złego w tych nagonkach "klapkowych" robią pseudodziennikarze, których artykułu są celowe dobierane i pisane tak, aby wzbudzić w czytelnikach skrajne silne emocje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do nagonek "klapkowych" to o ile jeszcze mozna by sie klocic o to czy adidasy lub trampki (osobiscie nie polecam) wystarcza, klapki swiadcza o ewidentnej glupocie. Ja rozumiem, ze ktos tak poszedl nad Moko i moglo go jeszcze skusic zeby sprobowac tak podreptac do Czarnego Stawu ale po przejsciu kawalka szlaku na Rysy juz powinien miec na tyle rozumu, zeby zdac sobie sprawe z tego, ze dalsza taka wyprawa jest niebezpieczna.

      Usuń
    2. wojtiis - Racja, media podsycają złą atmosferę, ale to też od nas zależy na ile wiary dajemy mediom, a na ile rzeczywistości. Podziały są wszędzie, nie tylko w górach. Jednak, jak mówisz, można nadal spotkać w górach prawdziwą, dobrą atmosferę, tworzoną przez ludzi. Trzeba tylko znalezć się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie...

      Usuń
  9. wspaniały tekst! Sam bym go lepiej nie napisał, choć zamierzałem....dobrze to wszystko rozgryzłaś! zapraszam też do mnie... www.marekowczarz.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny komentarz do sytuacji! Wydaje mi się, że fala krytyki płynie coraz szerzej, wraz z powiększającą się rok rocznie ilością turystów. Każdy chce doświadczyć górskiej zadumy, a nie tłumów na szlaku. Stąd ludziom wydaje się, że jeśli kogoś skrytykują, albo zwyczajnie wystraszą, to będą mieć większy kawałek tatrzańskiego nieba dla siebie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. To trochę nawet egocentryczne pojmowanie gór i myślę, że też kiedyś na którymś etapie przygody górskiej dotknęło każdego, jak mam być szczera, również i mnie. :) Po jakimś czasie, równorzędnie do tego, ile razy dostanie się po tyłku w górach, choćby od warunków, od decyzji, od stresogennych sytuacji, człowiek zaczyna bardziej doceniać obecność innych ludzi w górach. Schodząc po ciężkim dniu do doliny, po prostu czasem chce się kogoś zobaczyć, niezależnie, czy wprawionego wspinacza, czy tramkowego włóczęgę. To przestaje mieć już znaczenie, bo przychodzi taka refleksja, żeby zamiast szukać dziury w całym, cieszyć się, że i ja i on mogliśmy szczęśliwie zakończyć ten dzień. Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Dość istotną rzeczą jest wrażliwość. Rzekłbym wręcz nadwrażliwość internautów. Nadzieja na to, że ludzie będą dla siebie nad wyraz życzliwi na każdym kroku jest zwyczajnie próżna. Do tego należy jeszcze dorzucić rzeczywistą moc słowa, która w realnym świecie jest zwyczajnie... Żadna. Bo czy jest jakaś progowa ilość negatywnych wypowiedzi, która fizycznie spowoduje zanik np. "klapkowiczów"? Żaden internetowy wrzask nie ma mocy sprawczej. Moc sprawczą może mieć co najwyżej natura, która da nam popalić lub nas zabije w tych gorszych przypadkach. Dlatego można (i warto) spokojnie robić swoje bez względu na rumor w sieci. O ile w ogóle ktoś do tej sieci zagląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maciek, pewnie myślisz sobie - jakieś wrażliwe dziewczę. To już nie te czasy, kiedy wierzyłam w tanie umizgi... Co się wywrócę to wstanę - należę do tych, co przynajmniej starają się mieć poczucie kontroli nad gruntem pod nogami. Mimo to, zwyczajnie czasem tęsknię za czułością w ludziach - nawet tych obcych - gdy ich obserwuję, jak schodzą z gór. To takie niemodne teraz mówić sobie - fajnie, że jesteś - niezależnie, dlaczego i jak bardzo obawiam się widzieć w Tobie dobre rzeczy. Za to takie modne powiedzieć - jesteś gorszy, bo Ty dopiero raczkujesz, a ja już biegam.

      Nie zachęcam do bezkrytyczności. Zachęcam tylko do uczuć wyższych względem tego świata...

      Usuń
  12. Zgadzam się w 100. Kiedyś zdarzyło mi się na forum turystyki górskiej spytać o trase, jakieś szczegóły. "Przejechano" się po mnie: co ja tam robię, mogę sobie poszukać itp. Bywalcy mogli pytać o wszystko , nowy nie. A Grupy - różnej tematyki - to raczej okazja do działania, atakowania, obsmiewania . Oczywiście nie zawsze ale jednak to powszechne zjawisko. Żałuję że nie znam na tyle dobrze innych języków aby sprawdzić czy to nasza "narodowa " cecha czy powszechna w świecie. No ale na szczęście pozostają fajne blogi ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż wolałabym tej racji nie przyznawać, z całego sentymentu, jaki żywię względem wielu życzliwych, ciekawych ludzi, jakich poznałam na forum, przyznać ją muszę...
      Środowisko górskie jest obecnie tak nakręcone, że ciężko nieraz wyłuskać pozytywne interakcje między ludzmi.

      Usuń
  13. U mnie już tekst, w którym sobie trochę "powróżę" oczekuje na swoją datę publikacji :D
    Niestety bardzo razi mnie, kiedy ktoś wybiera się w góry nieprzygotowany. Nie zdając sobie sprawy, że może się to okazać niebezpieczne, nie szanując i nie doceniając potęgi gór. Jeszcze da się przeboleć stare buty czy mocniejsze adidasy, ale byłam wielokrotnie świadkiem japonek albo niskich szpileczek, co mnie prawdę mowiąc lekko przeraża - przykład, dziewczyna gramoliła się na Świnicę w japonkach, trzymając je w rękach wspinała sie boso, bo tak było wygodniej. To było conajmniej 3/4 trasy w góre przerobione więc z jednej strony brawa dla niej że tak daleko zaszła, z drugiej - głupota co nie? Co do nie znania trasy - raz z ojcem musieliśmy instruować trzech młodzieńców, którzy o godzinie 19 chcieli iść Zawratem nie zdając sobie kompletnie sprawy co to za trasa. Myśle, że przydałoby się trochę uswiadomić turystów, że warto się odpowiednio ubrać, bo to nie jest żadne wyzwanie wejść w japonkach na Świnice, to głupota ;v

    OdpowiedzUsuń
  14. Aha i z ciekawości - mieszkasz w górach, czy musisz dojeżdżać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam niedaleko wzgórz, ale niskich. (Podkarpacie) , W Tatry jeżdżę najczęściej przez Kraków i mam 280 km drogi.

      Usuń
  15. Świetny tekst. Nic dodać, nic ująć. Nam jest blisko do tych, którzy idą w góry i mówią: ,,idę w góry, bo są,, z całym szacunkiem, respektem i pokorą, która im się należy. Podstawą jest odpowiednie przygotowanie, na które składa się i strój, czy też wyposażenie. Pozostaje życzyć spotykania nam i Tobie jak najwięcej życzliwych, szczerze kochających góry podróżników, a nie pseudo turystów nie wiedzących czasami co czynią. Pozdrawiamy Cię bardzo gorąco, obecnie z Wietnamu :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Skazana na gór dożywocie , Blogger